tak ja nic nie czuje
Mama się na mnie obraziła. "Wtedy czuję się tak, jakby nikt mnie nie chciał". Czy pamiętasz, co Ty musiałeś robić, aby mama i tata znowu się uśmiechali, po tym jak coś przeskrobałeś? Nie róbmy tego naszym dzieciakom i może zamiast "żałuj!" wsłuchajmy się w nie i pozwólmy i im i sobie, zrozumieć.
Translations in context of "Ja nie czuję" in Polish-English from Reverso Context: ja nic nie czuję Translation Context Grammar Check Synonyms Conjugation Conjugation Documents Dictionary Collaborative Dictionary Grammar Expressio Reverso Corporate
A od jakiegoś czasu nic nie czuje. Czy ze swojego, czy z czyjegoś - nic. Zero smaku, czy mięta, truskawka, mango. O co chodzi i co zrobić, żeby znów czuć, jaki to liquid? Wszystko działa, bo mój kolega sprawdzał. Wszyscy inni czują smak z mojego, mówią że mocna mięta i wgl. A ja nic.:C
A teraz poważ nie na temat: moi 2 kumple mają zwyczaj kłócić się tak trochę dla żartu, ważne że bez przerwy sobie dogadują i się obrażają słow nie, ale jakoś nikt z nic h nie czuje się tym dotknięty taka sytuacja: jednemu z tych kumpli padła komórka (bateria) i chciał zadzwonić do dziewczyny.
Tomasz Budlewski. 79 poziom zaufania. Proponuje udac się do ginekologa. redakcja abczdrowie Odpowiedź udzielona automatycznie. Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych użytkowników. Poniżej znajdziesz do nich odnośniki: Problem z odczuwaniem przyjemności podczas stosunku – odpowiada Lek. Tomasz Budlewski.
Site De Rencontre Serieuse Gratuit Pour Les Femmes. Witam, Od pewnego czasu, mianowicie odkąd wybuchła wojna na ukrainie, zdałem sobie sprawę z wielu rzeczy związanych ze mną. 1) Jeśli chodzi o sam wybuch wojny to zacząłem panikować. Najpierw myślałem o zabraniu rodziny i ucieczce do jakiegoś sąsiedniego kraju, cały czas panikowałem, wyobrażałem sobie że to jest jakiś koniec europy, że żyjemy w czasach, w których problemem życia codziennego jest to czy ktos ma like na facebooku czy instagramie i nagle wybucha wojna więc poczułem, taką słabość europy, jakoś wyobrażałem sobie, że bardzo łatwo jest ją po prostu zająć siłą. Następnie po upływnie dni tygodni zacząłem wątpić w całą tą sytuacje, w tą całą wojne. Najpierw masa wiadomości, ze rosja zbliża sie do Kijowa itd, nagle wycieczki rządzacych na Ukraine, aby spotkać się z prezydentem Ukrainy. Ciągłe informacje, które z czasem wydają się być fake newsami. To wszystko sprawia, że mam takie swoje dziwne myslenie o tej wojnie - że to jest jakaś jedna wielka ściema. To samo zresztą miałem z COVIDEM, dla mnie to jest coś co ktoś specjalnie wpuścił na świat. Do tego okazuje się, że po 3 latach wystarczy powiedzieć, że Pandemia się skończyła i nagle jej nie ma. To wszystko jest dla mnie takie dziwne. 2) Od 3 lat jestem w związku małżeńskim, pracujemy, żyjemy normalnie, a ja sobie jakoś zdałem sprawę, że nie umiem myśleć przyszłościowo. Jak normalne pary myślą, o tym aby zamieszkać na swoim, iść do przodu, myśleć o dzieciach itd, tak ja zauważyłem że moje życie było/jest bardzo automatyczne. Chodzenie do pracy i nic poza tym. Kupno mieszkania? - bez sensu, przeciez wiecznie się nie moga budować nowe mieszkania, na pewno będzie jakiś krach. Do takich wniosków dochodzę, ale jak trzeźwo na to spojrze to dochodzę równiez do wniosków, że w takim razie jaki jest sens życia? Skoro wszędzie widzę jakieś minusy, jakieś problemy gospodarcze kryzysy itd przez co nie potrafie iść z niczym do przodu. Jakoś tak w życiu wszystko idzie gładko bardzo, mieszkanie u znajomego praktycznie za darmo, jedzenie czesto bierzemy od rodziców, jak cokolwiek mi się dzieje, albo mojej żonie od razu moja mama załatwia nam badania czy to na krew czy cokolwiek, prowadzę działalność księgową jest moja ciocia wiec nic nie płacę, w domu zwykły internet - nie mam swojego, ciągne od sąsiadki za darmo. Wszystko jakoś jest takie nie zorganizowane przeze mnie, przez co te wszystkie czynności o których wspominam są dla mnie mega jakies stresujące i wydaje mi się cięzkie w ogarnięciu bo np gdyby coś mi się działo, mojej żonie czy komukolwiek z rodziny to nie mam pojęcia w jaki sposób mógłbym pozałatwiać jakieś badania czy coś takiego, czuje takie nieogarnianie świata. 3) Mam jakieś dziwne patrzenie na świat, zacząłem się fiksować tym, że jak to jest mozliwe że ludzie sobie radzą w życiu, że widzę mase patologii, która jakimś cudem funkcjonuje, że mieszkają w mieszkaniach i się zastanawiam jakim cudem, przeciez na to trzeba mieć pieniądze, skąd oni je mają. Jestem w sklepie, widzę wiele osób, które mega nieogarniają ale też funkcjonują zastanawiam się jak to jest możliwe. Kolejna rzecz, jak sobie pomyśle o ludziach dookoła, o sobie gdzie bede pracować w wieku lat 50 to nigdzie nie potrafie sobie siebie wyobrazić, z kim bym nie rozmawiał - nikomu się nie chce pracować, każdy ma dość swojej roboty, ale jak pytam czy mają jakąś alternatywe to niestety nikt nie ma. Co w tym jest dziwnego? To, że żyjemy w kraju gdzie niespełna 17mln osób według statysyk pracuje, więc czy nie powinno to byc takie jakieś proste, że ludzie dobrze wychowani, myślący, chcący czegoś od życia nie powinni mieć takiego stresu jaki ja mam? Tzn że jakbym stracił teraz robote to nie wiem co bym mógł innego robić, nie widzę aż tak dużej ilości tej pracy dookoła. Mam takie dziwne coś że wszędzie dookoła widzę mase ludzi, np byłem teraz w Krakowie no kurcze masa ogromna ilość ludzi i wszędzie dookoła widzę tylko ludzi i mieszkania, ale nie widzę miejsc pracy. Zgoda są sklepy np jest lodziarnia czy coś takiego ale to jest miejsce gdzie pracuje 1 osoba, a przychodzi np 1000. Cały czas widzę taki nadmiar ludzi nad ilością pracy przez co czuuje się jakis odrealniony od rzeczywistości. Czuję taką bezradność, że to wszystko jest jakieś "niemożliwe, nierealne", że jak to działa, że ja tracąc pracę wydaje mi się ze wylądowałbym na ulicy, a nie znam takich przypadków, żeby ktoś np miał dom, mieszkanie, pracę i nagle tracąc robote stracił wszystko. A ja się czuje taki nieogarnięty, leniwy? że nie umiałbym zadbać o mieszkanie, o ubranie się, prasowanie pranie itd. Nad tym punktem ubolewam najbardziej, gdyż w jakiś sposób zacząłem bać się ludzi. Nie jest to strach, ja wiem że oni istnieją, ale patrząc na tłumy ludzi, cały czas mam zagadkę, jak to jest że oni wszyscy gdzieś mają zatrudnienie, no jak, to jest niemożliwe. 4) Straciłem całkowicie emocje od jakiegos czasu, nie umiem się cieszyć, płakać, kochać. To wszystko jest takie dziwne.. 5) Od zawsze miałem problem z odpoczywaniem, dalej nie umiem odpoczywać, chociaż nie robie ostatnio za wiele bo mnie nic nie cieszy, ale chciałbym normalnie usiąść na kocu i mieć z tego przyjemność. 6) Mam problemy z koncentracją pamięcią (mam wrażenie, że od zawsze), czytam książke, rozdział po raz drugi a i tak nie potrafie sensownie streścić o czym on był. Po pracy na spokojnie przejrzę ten post raz jeszcze i poskładam go w bardziej spokojny format, tak aby dało się to lepiej czytać. Bardzo proszę o pomoc, troche mi się świat wali, a ja już nie wiem co ja mam robić i co to może być. Zacząłem chodzić do psychiatry, przepisał mi kwetiapinę 100mg oraz aciprex. Jest poprawa jeśli chodzi o sen, wcześniej przez 2/3msc praktycznie nie spałem w nocy. Chodzę równiez do psycholog, z jej słów padła diagnoza, że według niej nie jest to żadna schizofrenia, ani nic takiego lecz nerwica. Martwie się mocno, bo po prostu nie czuje, żeby w moim myśleniu coś się diametralnie zmieniło, mam wrażenie że całe życie taki byłem, tylko dorosłość, wojna itd uświadomiła mnie w tym, że mam jakieś problemy przez które nie potrafie żyć na 100%. Jest to okropnie dziwne uczucie, gdzie wydaje się ze jestem normalny, normalniejszy niż połowa społeczenstwa, a okazuje się ze moje myślenie mnie paraliżuje i ciężko mi jest żyć. Dodam że cofając się rok/dwa lata wstecz ogarniałem bardziej, umiałem sobie zorganizować dotacje na założenie firmy, umiałem zorganizowac sobie wyjazd tu tam, cieszyłem się z życia, z wakacji z dobrego jedzenia.
limonka00 5 sierpnia 2012, 11:39 zaczełam spotykać z X jakies 3 tygodnie temu. on ma 18 lat, ja 15 ;P z charakteru jest spoko, z wyglądu przeciętny(nie takiego szukałam, ale spoko bo ja nie jestem też super piękna). no i przyjechał 2 razy juz do mnie, całowaliśmy sie i wydaje mi sie, ze on sobie duzych nadziei narobił, a ja nadal nie jestem pewna czy chce z nim byc ..moja mama mówi ze jestem jeszcze za młoda zeby sie spotykać z nim i zebym mu głowy nie specjalnie zapisał sie dla mnie na prawo jazdy-wczesniej o tym nie myslał, bo go to nie interesowało, słodzi mi ...a ja..nic nie czuje . żadnych motylków ani nic. w sumie, nie spytał mnie sie o chodzenie, aczkolwiek widać, ze wiąze ze mną jakieś plany w najbliższej przyszłości . jest normalny, fajny, nie zboczony ani nic....a jednak jakos nie moge sie do niego przekonać .;/ nwm czy ma sens chodzenie z nim tylko od tak . wkoncu jestem młoda przepraszam, jesli napisałam to niezrozumiale :P Edytowany przez limonka00 5 sierpnia 2012, 11:41 Dołączył: 2007-12-06 Miasto: Thehell Liczba postów: 4625 5 sierpnia 2012, 11:42 A w takim wieku możesz chodzić od tak ;p Dopiero za kilka lat chodzenie = spotykanie się z kimś z kim się nie chce być nie ma sensu, bo nie wiąże się z tym przyszłości. Twoja mama ma troszkę racji, że masz jeszcze czas. Chociaż w dzisiejszych czasach wszystko jest inaczej. Jak nie chcesz się spotykać to po prostu nie zawracaj sobie nim głowy. 5 sierpnia 2012, 11:47 niestety w dzisiejszych czasach wielu ludzi spotyka się z kimś tylko po to by nie być samemu. wg mnie jest to błędem, gdyż to że my nie czujemy nic do tej drugiej osoby nie musi oznaczać, że i ona nic do nas nie czuje.. potem dochodzi do nas, że to nie ma sensu i często cierpi na tym osoba, której akurat przyszło się bardziej zaangażować. jestem za czekaniem na tą właściwą osobę, nie za związkami na miesiąc. i nie zgadzam się z znadiią, że w takim wieku możesz chodzić ot tak.. to nie ma sensu. 5 sierpnia 2012, 11:47 niestety w dzisiejszych czasach wielu ludzi spotyka się z kimś tylko po to by nie być samemu. wg mnie jest to błędem, gdyż to że my nie czujemy nic do tej drugiej osoby nie musi oznaczać, że i ona nic do nas nie czuje.. potem dochodzi do nas, że to nie ma sensu i często cierpi na tym osoba, której akurat przyszło się bardziej zaangażować. jestem za czekaniem na tą właściwą osobę, nie za związkami na miesiąc. i nie zgadzam się z znadiią, że w takim wieku możesz chodzić ot tak.. to nie ma sensu. puckolinka 5 sierpnia 2012, 11:48 Chce mieć znów 15 lat Powiedz mu że nic do niego nie czujesz, niech sobie nie robi nadziei zelkowelove 5 sierpnia 2012, 11:49 Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie szczera rozmowa, bo inaczej narobisz chłopakowi nadziei a później stwierdzisz, że to jednak nie to i zostawisz tym bardziej, że już teraz masz wątpliwości. Dołączył: 2010-12-27 Miasto: Szczecinek Liczba postów: 9163 5 sierpnia 2012, 11:50 moja mama mówi że jestem jeszcze za młoda żeby się spotykać z nim i zebym mu głowy nie twoja mama ma rację jeszcze zdążysz się nachodzić z chłopakami a skoro ci nie odpowiada to szkoda czasu chłopaka i jego wydatków na ciebie . Dołączył: 2012-02-18 Miasto: Llomnn Liczba postów: 448 5 sierpnia 2012, 11:51 Nie spytal o chodzenie 5 sierpnia 2012, 11:57 Jeśli nic do niego nie czujesz to po prostu mu to powiedz, żeby nie robił sobie nadziei i nie tracił na ciebie czasu, ani ty na niego. limonka00 5 sierpnia 2012, 11:58 coś czuje, ze sie własnie teraz spyta :P i to nie jest takie śmieszne ;P
Odpowiedzi po prosu przyzwyczailas sie do tej temperatury kotkekk odpowiedział(a) o 11:35 Przyzwyczaiłaś się do tego i wydaje ci się cieplo ;] Na pewno czujesz zimno tylko nie zwracasz na to uwagi. Jesteś przyzwyczajona do zimna. blocked odpowiedział(a) o 11:37 jesteś zacharowana. Albo, tak jak powiedział mój brat: ,,Masz szybkie krażenie krwi, a więc jest ci cieplej. Nie odczuwasz zimna tak, jak ooby z wolnym krążeniem krwi". Też tak wszyscy dookoła mają kurtki, ja mam jakiś bezrękawnik i krótkie spodnie bo mi ciepło. Czasem ich to nawet przeraża i pytają czy wszystko w porządku, a ja się tylko śmieję i nie rozumiem o co im chodzi. nie ja też tak mam chodze w krótkich spodenkach i nic moja mama cały czas mówi żebym się ubrała ona sama chodzi w golfie.. jak już powiedziano powyżej przyzwyczaiłaś się do tej temperatury, to tak samo jakbyś weszła na śnieg bez butów, najpierw jest ci zimno, potem przestajesz to czuć i myślisz że chodzisz po normalnej ziemi ( spróbuj, przyjemne uczucie) ;-) szanona odpowiedział(a) o 14:35 Jesteś przyzwyczajona do zimna;dSpoko ja też tak mam;p ) lola ( odpowiedział(a) o 21:43 Ja wychodze na dwór lekko ubrana w grudni, mi ciepło :) Pewnie ssię przyzwyczaiłaś Sama tak mam ktoś mnie tylko dotknie, i razu mówi, że to nie jest normalne itp. Z kolei ja się z tego potem śmieje i mówię, że nie jest mi zimno xd Po prostu przyzwyczaiłaś się, nie wiem czy to na ciebie też działa ale to jest tak samo jak wsadzić rękę pod lodowatą wodę na początek tak szczypie a po chwili masz wrażenie że ta woda jest jak wrzątek, co w sumie nie robi ci żadnego problemu ;) Jesteś morsem To normale jestes juz przyzwyczjona Ann! odpowiedział(a) o 11:35 Uważasz, że ktoś się myli? lub
Żona czuje coś do innego Rozpoczęte przez ~Connery, 25 maj 2022 ~czwórka Napisane 27 maja 2022 - 11:25 ~Misiak napisał:~czwórka napisał:~Misiak napisał:A mi się wydaje ,że ona chciała na tą terapię iść aby ratować małżeństwo ale paradoksalnie na tej terapi stwierdziła że boguś ważniejszy lub może chciała tą terapią poudawać m,że niby się starała a nie wyszło? pamiętaj ,że kobiety w swym podstępie potrafią być bardzo sprytne i wyrachowane Ludzie potrafią być sprytni i wyrachowani. Na każdy kobiecy przypadek przytoczę Ci męski przypadek Lepiej się poczujesz jak dowalisz mojej płci? Czy o co Ci chodzi? Nie masz odwagi w realu na konfrontację z żoną to sobie ulżysz jadąc po kobietach anonimowo w internecie? Tak? Dlaczego tak robisz? Jesteś zły na żonę masz do niej żal to jej to po prostu powiedz. Absolutnie nie chciałem dowalić Twojej (ja nie z takich),chciałem tylko zauważyć ,że my faceci częściej jesteśmy jak szczere głupie pieski a wy kobiety zwykle cwańsze sprytniejsze zwłaszcza w kwestiach związku -powinnaś to raczej odebrać jako komplement=) A co do żony to mam odwagę wierz mi i wygarnąłem jej już dawno i "skonfrontowałem" jak to określiłaś Nie odebrałam tego jako komplement. Cwaniactwo nie uważam za dobrą cechę ani wartość ponieważ wiąże się z radzeniem sobie ale czyimś kosztem. Nie ma w cwaniactwie miejsca na wygraną dla obu partnerów relacji. Jest tylko wygrany i przegrany. Nie podoba mi się to. Ciszę się, że nie siedzisz cicho kiedy żona wyraźnie łamie zasady dobrego współżycia społecznego. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Misiak ~Misiak Napisane 27 maja 2022 - 11:32 No widzisz Aguś tak to jest gdy się pisze a nie twarzą rozmawia można zawsze inaczej zinterpretować Z mojego życia chciałem podkreślić ze z paroma historiami "cwanych" kobiet się spotkałem lecz podobnych facetów znam tylko jeden przypadek -ale może to taki u mnie akurat przypadek Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~czwórka ~czwórka Napisane 27 maja 2022 - 12:42 ~Misiak napisał:No widzisz Aguś tak to jest gdy się pisze a nie twarzą rozmawia można zawsze inaczej zinterpretować Z mojego życia chciałem podkreślić ze z paroma historiami "cwanych" kobiet się spotkałem lecz podobnych facetów znam tylko jeden przypadek -ale może to taki u mnie akurat przypadek No tak, kanał wadliwy ale można doprecyzować co się miało na myśli. Lepszy taki niż żaden;-) Historie, z którymi się spotykamy nie świadczą jeszcze o tym, że wszystkie kobiety lub mężczyźni są jacyś tacy i owacy, generalnie źli. Można naprawdę wyłuskać mega fajnych ludzi i z nimi się zakumplować. Ilu Ci potrzeba znajomych do życia? Na pewno nie zaszkodzi wyciągać z tych różnych historii wnioski (trochę ostrożnym być) ale też nie ma co dramatyzować bo sobie człowiek odbierze chcęci do życia. Zobacz jak się źle nastawisz to Ci relacje nie będą wychodzić i to z Twojej winy. No bo jak każdego z góry traktujesz jako cwaniaka to i widać to Twoje nastawienie. Ja na przykład w realu jak wyczuwam u kogoś negatywne emocje skierowane do mnie to nie podtrzymuje kontaktu. Na .uj mi znajomość z kimś kto mnie nie zna i z góry przypisuje złe cechy? Zauważ, że pesymiści uważają, że jeśli coś się nie udało to jest to sytuacja typowa i trwała, bo taki jest świat, niedoskonały albo że oni to mają pecha pernamentnego przecież to prosta droga do tego żeby się przed sobą z powodzeniem usprawiedliwić, że nic nie robią, że są bierni. Ja miałam beznadziejnego ojca i historia mojego dzieciństwa jest przygnębiająca no i znam sporo takich podobnych ale to przecież nie oznacza, że mamy większość beznadziejnych ojców w społeczeństwie. Ba, uważam że jest lepiej niż było. Na spacerach z dziećmi, w piaskownicach, na zakupach, na zebraniach w szkole tata jest coraz bardziej widoczny. To jest super! Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~FDR ~FDR Napisane 27 maja 2022 - 16:19 Ty i tylko Ty odpowiedz sam sobie na proste pytanie - Czy bycie dalej razem ma sens? Twoje dzieciaki to maluchy, ale jaki obraz im dajesz, dzieciaki wbrew pozorom bardzo mocno rozumieją najmniejsze nawet zaburzenia w relacjach rodzinnych, dla dzieci sytuacja gdzie matka ma uczucia dla innego pana a ojciec sie na to gozi, to odkrycie ze ojciec jest słabym człowiekiem, co to nie potrafi stanowczo wziąć spraw w swoje recę kiedy jest taka potrzeba Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~normalnyjestem ~normalnyjestem Napisane 27 maja 2022 - 19:23 ~Connery napisał:Boję się że jak jej powiem ze według mnie to zdrada to będzie po wszystkim. Ona nie chce żebym jej dotykał, ale troszczy się - mówi że muszę jeść, w pracy się ogarnąć itp Jak tak się zachowuje to zdrada fizyczna (seks) był i nie chce zdradzać jego. Dbanie o ciebie to wyrzuty sumienia i próba nie wyjścia na podłą. Schematy jak w innych historiach. Dzieciaki małe będą zagubione i zdezorientowane. Czemu się boisz otwarcie jej w oczy powiedzieć że to zdrada ? Pewnie sama to wie. Wiedz że ona jest w amoku zauroczenia i skoro tamten pajac wyznał jej miłość to nic nie zrobisz. Może po długim czasie oprzytomnieje ale ty już będziesz innym człowiekiem, zresztą czy będziesz taką kobietę chciał za żonę czekając na nowe jej LOVE ? Gdyby nie potomstwo to rasziłbym Ci jutro papiery rozwodowe składać a tak trzeba robić z głową jak radzili wcześniej (rozdzielczość , miejsce stałego zamieszkania dzieci, psycholog dla nich, przygotowanie do sytuacji gdzie mama i tata żyją osobno itp). Dużo na forach u innych znajdziesz wskazówek co i jak czyli jakie błędy popełniali i co powinni od razu robić a nie tkwić w ułudzie i marzeniach nierealnych. Jak to powtórka (nie wierz że wtenczas nie zareagowała) to mogło być tego więcej. Także nie oskarżaj siebie bo zdradzający wymyśli 1000-ce powodów a zdradzony szuka w sobie winy a przecież za zdradę odpowiada tylko i wyłącznie zdradzający. Też nie można mówić o połowicznej winie za rozpad bo niektórzy choćby mieli niebo to i tak pójdą w romans. Nie tłumacz jej , nie usprawiedliwiaj = sama tego chciała sama to zrobiła, sama do tego dążyła i pragnęła. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~normalnyjestem ~normalnyjestem Napisane 28 maja 2022 - 20:27 ~Misiak napisał:A mi się wydaje ,że ona chciała na tą terapię iść aby ratować małżeństwo ale paradoksalnie na tej terapi stwierdziła że boguś ważniejszy lub może chciała tą terapią poudawać m,że niby się starała a nie wyszło? pamiętaj ,że kobiety w swym podstępie potrafią być bardzo sprytne i wyrachowane Większość ,,PO" twierdzi że terapia jest po to by bez cyrków rozwieść się Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Najgłupsze ~Najgłupsze Napisane 29 maja 2022 - 15:19 ~Facet46 napisał: Czyli co ? Ma być ślepy i głuchy ? Jego żona ma spokojnie go zdradzać ? Naprawdę tego nie rozumie. Kobiet mówi że go nie kocha , ma już kogoś innego a on ma udawać że zapomniał języka polskiego i nie rozumie co do niego mówi ? Dziećmi może sie zajmować nie będąc w związku z żoną . Naprawdę nie rozumiem czemu proponujesz taki patologiczny związek ? W imię czego ??? Dzieci ??? Ależ ja nic takiego nie proponuje - aby był "ślepy i głuchy". Żoną jego przestała być w momencie, kiedy puściła się z Bogusiem. Więc to jest już temat załatwiony. Może teraz (ale nie musi, bo po co ma to jej ułatwiać) zrobić porządek w papierach - żeby stan "na papierze" - odzwierciedlał stan faktyczny. Ale nie musi się chłop z tym spieszyć. Żonce się spieszy do Bogusia, niech żonka załatwia. Niech robi swoje - i dobrze popatrzy co jest dla niego i jego dzieci korzystne. I z punktu widzenia czasu i wychowania dzieci - i z finansowego punktu widzenia itd. Konsultacja z prawnikiem i rozdzielność o ile jej jeszcze nie ma - oczywiście tak - jak najbardziej. Patologia powiadasz - dla mnie patologia to jest wówczas, jak obcy facet (często tępy ruchacz - bo tacy bardziej kumaci, to za mężatki z małymi dziećmi się raczej nie biorą) - jakby taki koleś miał wychowywać mi moje dzieci. Ale rozumiem, że łatwiej jest klasyką filmową: wystawić, szybki rozwód, wysokie alimenty, sporadyczne widywanie dzieci - cóż - jasne, każdy ma prawo wyboru - dla każdego ważne jest co innego. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Facet46 ~Facet46 Napisane 30 maja 2022 - 07:30 ~Najgłupsze napisał:[ Ależ ja nic takiego nie proponuje - aby był "ślepy i głuchy". Żoną jego przestała być w momencie, kiedy puściła się z Bogusiem. Więc to jest już temat załatwiony. Może teraz (ale nie musi, bo po co ma to jej ułatwiać) zrobić porządek w papierach - żeby stan "na papierze" - odzwierciedlał stan faktyczny. Ale nie musi się chłop z tym spieszyć. Żonce się spieszy do Bogusia, niech żonka załatwia. Niech robi swoje - i dobrze popatrzy co jest dla niego i jego dzieci korzystne. I z punktu widzenia czasu i wychowania dzieci - i z finansowego punktu widzenia itd. Konsultacja z prawnikiem i rozdzielność o ile jej jeszcze nie ma - oczywiście tak - jak najbardziej. Patologia powiadasz - dla mnie patologia to jest wówczas, jak obcy facet (często tępy ruchacz - bo tacy bardziej kumaci, to za mężatki z małymi dziećmi się raczej nie biorą) - jakby taki koleś miał wychowywać mi moje dzieci. Ale rozumiem, że łatwiej jest klasyką filmową: wystawić, szybki rozwód, wysokie alimenty, sporadyczne widywanie dzieci - cóż - jasne, każdy ma prawo wyboru - dla każdego ważne jest co innego. ZAWSZE zdrada wiąże się z konsekwencjami dla obu stron. Udawanie że problemu nie ma to chowanie głowy w piasek .. No cóż , są tacy co "wybaczają" , jak ktoś na nich pluje to sobie mówią że deszcz pada .. Tutaj nie ma co ratować. Taka jest prawda. To że są dzieci nic nie zmienia .. To co piszesz to dalsze trwanie w tej patologicznej sytuacji. Co ma prawnik zaproponować ?? Jedynie chyba rozwód .. Wiem że to trudne , ale czasami trzeba podjąć trudne decyzje także dla siebie , bo dalsze trwanie nie ma sensu. Myślę że nikt normalny nie chce rozwodu ale w niektórych sytuacjach jest on jedynym słusznym wyjściem ... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Najgłupsze ~Najgłupsze Napisane 30 maja 2022 - 17:45 ~Facet46 napisał: ZAWSZE zdrada wiąże się z konsekwencjami dla obu stron. Zgoda. ~Facet46 napisał: Udawanie że problemu nie ma to chowanie głowy w piasek .. Ależ nikt nie chowa. Problem został zauważony. Tylko, że recepta i rozwiązanie nie musi być jedno. ~Facet46 napisał: Tutaj nie ma co ratować. Taka jest prawda. To że są dzieci nic nie zmienia .. Oj tam oj tam. Twoja prawda ;) Może jest coś... a może nie ma... a to że są dzieci, bardzo wiele zmienia. Lecisz pewnym wyuczonym schematem zachowań. Ot taki program. Ale wiesz, że są murzyńskie wioski, gdzie kobieta ma prawo wyboru chatki w której śpi danej nocy - i często ta chatka jest inna... i potem "wszystkie dzieci nasze są" ... i tak też można - ot - inny wzorzec. ~Facet46 napisał: To co piszesz to dalsze trwanie w tej patologicznej sytuacji. Co ma prawnik zaproponować ?? Jedynie chyba rozwód .. Ale to z Twojego punktu widzenia. Są też białe małżeństwa, otwarte, pół-otwarte... różne konfiguracje - bo i ludzie są różni i różne mają potrzeby. To co pomoże jednemu, zaszkodzić może drugiemu i odwrotnie. Ja tylko radzę, aby się nie spieszył i rozważył przede wszystkim co jest dla NIEGO dobre i jego dzieci. Oczywiście - zgoda - to jest bardzo trudna sytuacja, zwłaszcza dla mężczyzny, który kocha swoje dzieci i chce je wychowywać i być przy nich codziennie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Facet46 ~Facet46 Napisane 30 maja 2022 - 19:30 ~Najgłupsze napisał:[ Oj tam oj tam. Twoja prawda ;) Może jest coś... a może nie ma... a to że są dzieci, bardzo wiele zmienia. A co zmienia ? W tamtym roku się rozwiodłem , mam dwójkę dzieci. Myślisz że było to dla mnie łatwe i że tego chciałem ??? Ale stwierdziłem że jak była powiedziała mi że mnie nie kocha , nic do mnie nie czuje , nie ma już żadnych uczuć z jej strony , nie ma już przytulania , miłości , sexu to po co trwać w takim "związku" gdzie nawet dzieci widzą że jest coś nie tak ... Oczywiście każdy jest inny i to moja subiektywna opinia i moje "wartości". Ludzie są różni i mają różny "kręgosłup" moralny a niektórzy zupełnie nie mają. W czasach gdy kurewstwo jest promowane (swingerski) , tindery (i sex randki) i itd wcale się nie dziwię że dla wielu zdrada to nic takiego poważnego , po prostu "wypadek" ... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Najgłupsze ~Najgłupsze Napisane 30 maja 2022 - 20:56 ~Facet46 napisał:~Najgłupsze napisał:[ Oj tam oj tam. Twoja prawda ;) Może jest coś... a może nie ma... a to że są dzieci, bardzo wiele zmienia. A co zmienia ? W tamtym roku się rozwiodłem , mam dwójkę dzieci. Myślisz że było to dla mnie łatwe i że tego chciałem ??? (...) No zaraz zaraz - skoro się rozwiodłeś, to znaczy że chciałeś. Ktoś się rozwiódł za Ciebie? :P ;) - kto złożył pozew? kto się zgodził? :P Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Facet46 ~Facet46 Napisane 30 maja 2022 - 21:32 No zaraz zaraz - skoro się rozwiodłeś, to znaczy że chciałeś. Ktoś się rozwiódł za Ciebie? :P ;) - kto złożył pozew? kto się zgodził? :P Dziwne pytania zadajesz .. Ja rozwodu nie chciałem , ale co to zmienia ? Nic.. Trwanie w związku gdzie jedna osoba mówi że już cię nie kocha , nic nie czuje , nie okazuje miłości , gdzie uczucia wygasły nie ma żadnego sensu. Wiem że niektórzy żyją w takich MARTWYCH związkach , ale to nie dla mnie. Ja jestem zbyt uczuciowy i w martwym związku nie potrafiłbym żyć. Ja żyłem w takim "martwym związku" kilka miesięcy i wpadłem w depresję , zaczęłem mieć myśli samobójcze i nie tylko. Uwierz że rozwód był dla mnie cholernie tragiczny i naprawdę mógł się dla mnie bardzo źle skończyć ... Więc wiem co to rozwód i wiem że to nie jest takie proste i łatwe , ale czasami po prostu trzeba podjąć "męską decyzję" niż żyć w kłamstwie , iluzji i oszustwie .. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Facet46 ~Facet46 Napisane 30 maja 2022 - 21:49 ~Najgłupsze napisał: No zaraz zaraz - skoro się rozwiodłeś, to znaczy że chciałeś. Wiem jedynie że jakbym dalej trwał w tamtym związku to byłbym nieszczęśliwy już zawsze... A okazało się że się zakochałem i to w wzajemnością i jestem szczęśliwy .. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Najgłupsze ~Najgłupsze Napisane 31 maja 2022 - 11:34 ~Facet46 napisał: (...) Uwierz że rozwód był dla mnie cholernie tragiczny i naprawdę mógł się dla mnie bardzo źle skończyć ... (...) Wierzę - ale różnie bywa - moja sprawa rozwodowa była super akurat :) szybko sprawnie, po wyjściu z sali przybiłem sobie z byłą już żoną piątki, potem wspólne wyjście do knajpy aby uczcić zrobiony papier :) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~normalnyjestem ~normalnyjestem Napisane 02 czerwca 2022 - 18:00 przebieg rozwodu zależy od 2 stron bo jak jednej odbije i po trupach chce osiągnąć cele to nie ma szans na pokojowe rozstanie. Wystarczy zachłanność i próba zagarnięcia majątku, przywalenie wygórowanymi alimentami, wprowadzenie alienacji ojca, wyciąganie niestworzonych historii i wprowadzanie kłamstw. Dlatego niektórzy zalecają szybkie przeprowadzenie nie tylko rozwodu ale rozdzielczości i podziału majątku kiedy zdradzająca strona jest w amoku i odczuwa jakieś tam choć małe wyrzuty sumienia. Po dłuższym czasie gdy romans okazuje się niewypałem taka osoba szuka winnego oczywiście w postaci zdradzanej osoby skupiając na nim całą złość i frustacje związane z bagnem które narobiła = udowodnienie że to jej wina i trzeba ukarać. Ciekawe co tam u autora ? schematycznie czy jednak pomimo ewidentnej czerwonej lampki uratował. Na zakonczenie kawał który niedawno czytałem : kolega chwali się że osiągnął z małżonką wyższy poziom małżeństwa bo przeprasza ją za to co jej się śniło. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Misiak ~Misiak Napisane 08 czerwca 2022 - 15:14 To ja też ostatnio dobry słyszałem... Jedna do drugiej koleżanki co Ci się stało tak schudłaś na wakacje dieta cud ? Nie kochana mąż mnie zdradził i jeść nie mogę To ty rzuć gnoja jak to tak? Nie mogę jeszcze tego zrobić no ale dlaczego? bo jeszcze pięć kilo muszę zrzucić =) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Misiak ~Misiak Napisane 08 czerwca 2022 - 15:18 I to niestety tragikomiczna prawda ja schudłem 15 kg Przynajmniej na wakacje będę bez kompleksów mógł wyjść na plażę hihi Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Dred ~Dred Napisane 08 czerwca 2022 - 17:20 To Twoja rodzina więc musisz o nią walczyć. Żeby jednak walczyć skutecznie musisz znać prawdę czyli co w Twoim związku poszło nie tak i na jakim etapie on właśnie teraz jest. Z mojego doświadczenia powiem że nigdy nie jest za późno - dosłownie. Musisz szczerze porozmawiać z żoną o jej potrzebach. Musisz dowiedzieć się na jakim etapie jest związek żony z nowym facetem. Oczywiście rozmowę nie możesz prowadzić w formie rozkazującej. To ma być zwykła szczera rozmowa - często jedna nie co musisz wiedzieć nie dowiesz się od razu zwłaszcza gdy ona już z nim spała. Musisz doprowadzić do sytuacji w której żona powie Ci prawdę z własnej woli. Człowiek który zdradza zwykle nie czuje się z tym komfortowo więc przy odrobinie dobrej woli wyjawi Ci prawdę chcąc zrzucić z siebie poczucie winy. Dopiero na tym etapie możesz zacząć działać. Wina leży prawie zawsze po obu stronach niemniej jednak to zdradzający jest winny rozpadu związku. Musisz uświadomić partnerkę jakie będą następstwa waszej rozłąki, często zdradzający sobie o tym uświadamia po fakcie. Życzę powodzenia. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Connery ~Connery Napisane 08 czerwca 2022 - 19:33 Dzięki za porady, walczę ze wszystkich sił, ale na razie nie bardzo mi to wychodzi:( Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Kpr. Wiaderny ~Kpr. Wiaderny Napisane 08 czerwca 2022 - 20:27 ~Connery napisał:Dzięki za porady, walczę ze wszystkich sił, ale na razie nie bardzo mi to wychodzi:( Wybij Bogusiowi jedynki, na 100% Ci ulży, od żony bym odszedł skoro kocha Bogusia, nie wierzę że to jest miłość bez seksu. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie » odpowiedz » do góry
@Najgłupsze: "Zdradzacz nawet złapany za rękę się nie przyznaje ;) - więc to akurat normalne" To nie jest normalne, każdy złapany za rękę, a mimo tego idzie w zaparte, że to nie jego ręka - jest zwyczajnym tchórzem, nie każda osoba, która zdradziła, wypiera się tego, są tacy, którzy sami mówią, co się zdarzyło i dlaczego.. @Connery. dziś uważam, że najważniejsza w życiu jest przyjaźń. miłość bez przyjaźni - przeminie, przyjaźń bez miłości - nigdy.. Trudno oszacować, czy dawałeś jej za mało.. być może innej by wystarczyło, jej nie.. jej czegoś brakowało, nie dostała od Ciebie, tego, co ktoś jej dał od tak, nie wiadomo nawet z jakiego powodu.. Osoba, która odczuwa niedosyt, dopuści do siebie byle kogo czasami, dla niej ten brak był bardzo ważny, skoro popłynęła.. nie znaliście się w ogóle, małe dzieci o niczym nie przesądzają, nie bukują kobiety do matury dzieci, a w zasadzie nic tego nie robi.. Jeżeli coś mogę doradzić, to nigdy nie idź na wojnę, nigdy nie jest za późno na przyjaźń, mimo, że czasami za późno na miłość.. zdrada w małżeństwie, to porażka obojga, nigdy jednej strony, można być po rozwodzie i nadal wychowywać razem dzieci, można się przyjaźnić, można stworzyć dzieciom rodzinę nie mieszkając razem.. cokolwiek zrobiła, bądź jej przyjacielem, a dostaniesz to samo w zamian.. skoro sama troszczy się o Ciebie, rób to samo.. no tak, w zasadzie wystarczy zatroszczyć się o siebie wzajemnie.. Zdrada przytrafiła się Wam obojgu. nie tylko Tobie, jej też.. hej
tak ja nic nie czuje